Halo halo!
Dowodziki do kontroli!

STRONA DOSTĘPNA JEST TYLKO DLA UŻYTKOWNIKÓW PEŁNOLETNICH!

Historie

Rozmowa z Jakubem Bacą

Na co dzień pracuje w laboratorium Browaru w Żywcu i dba o to, żeby każde piwo smakowało tak, jak powinno. Ale gdy kończy zmianę, zamienia laboratoryjny fartuch na góralski strój, wkłada kapelusz i wychodzi… tańczyć żywieckiego hajduka. Jakub łączy dwa światy, które w Żywcu od zawsze idą ze sobą w parze: browar i tradycję.

Z Browarem w Żywcu jesteś związany od 2024 roku. Na co dzień pracujesz w laboratorium, a po pracy tańczysz?
Tak i w sumie dla mnie to się wszystko łączy (uśmiech). W browarze jestem od 2024 roku, ale z folklorem żyję już od ponad 13 lat, właściwie odkąd pamiętam. To nie jest hobby, które się „zaczęło”, tylko coś, co zawsze było obok mnie. Zespół regionalny „Ziemia Beskidzka”, próby, występy to jest kawał mojego życia, jego ważna część. A Browar?
On też zawsze gdzieś był w tle. Dorastałem tutaj, widziałem to wszystko od małego: ludzi, wydarzenia, koncerty, tę energię. Mój tata również był związany z browarem, więc naturalnie od dziecka łączyło mnie to miejsce. Mam poczucie, że jestem dokładnie tam, gdzie powinienem.

A skąd u Ciebie to zamiłowanie do folkloru? Rodzinne korzenie?
Zdecydowanie. Babcia jest muzykiem, prowadziła kilka zespołów od strony muzycznej, tata też był związany z tym środowiskiem, kuzyn również. Dorastałem w regionie, gdzie folklor jest czymś codziennym. Nie trzeba go szukać, bo on jest wokół. On jest częścią życia Żywczan.

Co Ci daje taniec w zespole i udział w takich wydarzeniach jak Tydzień Kultury Beskidzkiej?
To jest część mojego życia. Nie wyobrażam sobie tego inaczej. I dopóki starczy sił, będę tańczył. Bardzo się czuję związany z Żywiecczyzną i folklorem. Dzięki takim wydarzeniom mogę też podróżować, poznawać inne kultury i zespoły. Ale najważniejsze jest to, że możemy dzielić się naszą własną. To ma dla mnie największą wartość.

Jakie tańce wykonujecie w zespole?
Tańczymy wszystko, co jest nasze, żywieckie. W repertuarze mamy tańce górali Żywieckich takie jak: koń, siustany, obyrtka i hajduk . Każdy z tych tańców ma swój charakter, ale wszystkie mają jedną wspólną cechę: energię.

Mówisz o energii tańca, które są jak energia regionu i żyjących tu ludzi. Co wyróżnia tę kulturę i dlaczego jest taka ważna dla regionu?
To widać od razu w nas: w strojach, tempie, życiu. Te tańce są dokładnie takie jak ludzie stąd: żywi, charakterystyczni, autentyczni. To coś, co buduje tożsamość miejsca.

Myślisz, że to miejsce byłoby inne bez tych wydarzeń i też bez wsparcia samego browaru? Czy ludzie to łączą?
Jak najbardziej. Jest mnóstwo wydarzeń, które wyglądałyby inaczej albo w ogóle by ich nie było. Tydzień Kultury Beskidzkiej, Dni Żywca, Gody Żywieckie, a w ostatnich latach też Męskie Granie. Fajne jest to, że to wszystko jest kontynuowane i że mieszkańcy, którzy tego doświadczają pamiętają te wydarzenia od lat. To buduje w nich poczucie wspólnoty, dumy z tego miejsca i przynależności do regionu.

Które z tych wydarzeń jest dla Ciebie najważniejsze?
Tydzień Kultury Beskidzkiej to zdecydowanie numer jeden. Ale też Męskie Granie, szczególnie w Żywcu. No i to, że pracownicy mogą dostać bilety, to naprawdę super sprawa. To duże wydarzenie na skalę całej Polski.

Wiem, że studiowałeś w Katowicach. Ciągnęło Cię z powrotem?
Bardzo. Szczerze? Tylko czekałem, żeby się spakować i wrócić. Tu mam góry na wyciągnięcie ręki: Pilsko, Klimczok, Grojec. Rano wstaję i je widzę. Tego się nie da zamienić na nic innego.

Co Twoim zdaniem wyróżnia Żywiec na tle innych miast?
Widoki i Browar. Naprawdę. Jeżdżę do browaru na 6:00 rano i te wschody słońca, które mam okazję widzieć, te mgły nad górami, to jest coś niesamowitego. I za każdym razem robi wrażenie.

Dziękujemy za rozmowę!