Ekspansja piw żywieckich

W jaki sposób Żywiec stał się synonimem jakości i doskonałego smaku? Po prostu więcej osób mogło go spróbować poza bezpośrednim sąsiedztwem browaru i w ten sposób jego popularność zaczęła zataczać coraz szersze kręgi, a ludzie na całym świecie je pokochali!

W czasach, gdy powstawał browar w Żywcu, standardem było, że piwo dostępne było w niedalekiej odległości od browaru, tzw. wokół komina, jednak Albrecht Fryderyk Habsburg od początku planował, że renoma jego zakładu i wyśmienitego piwa, które jest w nim produkowane będzie sięgać znacznie dalej. Wysokiej jakości piwa z browaru arcyksięcia z założenia miały być dostępne nie tylko na rynku galicyjskim, dlatego już w latach 60. XIX wieku browar rozpoczął działalność eksportową. Piwo sprzedawano w Wiedniu, Budapeszcie i na Morawach. Eksport nabrał dynamiki wraz z rozwojem linii kolejowej. Od 1891 roku browar posiadał własną bocznicę kolejową dzięki czemu  piwa Cesarskie, Marcowe, Porter i Ale można było łatwo transportować na terenie całej monarchii Franciszka Józefa. Docierało nawet nad Adriatyk i można je było dostać np. w bazie CK Marynarki w Pola, w której rezydował arcyksiążę Karol Stefan, dowódca flotylli okrętów wojennych.

Po I wojnie światowej odbudowa rynków zagranicznych była zadaniem trudnym, a wojna celna w roku 1925 zahamowała na wiele lat eksport Porteru do Niemiec. Pomimo trudności piwo wysyłano na rynek angielski i francuski. Ambasadorami marki Żywiec w okresie międzywojnia były transatlantyki Batory i Piłsudski, na pokładach których serwowano arcyksiążęce piwa. Żywiec szybko pojawi się również na pokładzie linii lotniczych LOT, a od lat 60. XX wieku na stałe zagościł w menu tego przewoźnika, gdzie jest zresztą obecny do dziś.

Po zakończeniu II wojny światowej krajowe browary przejął Państwowy Przemysł Fermentacyjny (PPF). Gospodarka socjalistyczna potrzebowała dewiz, które mogły pochodzić ze sprzedaży wysoko gatunkowego piwa do krajów zachodnich. Strategię tego eksportu mógł zrealizować tylko jeden browar - w Żywcu! Liczne testy i próby, któremu poddawano eksportowe piwa żywieckie, wypadały doskonale. Piwo było smaczne, a dzięki innowacyjnej technologii pasteryzacji, nawet w gorącym klimacie nie psuło się. Konfekcjonowanie piwa też uległo w tym okresie prawdziwej rewolucji. Korek butelki zastąpiono kapslem i wprowadzono po raz pierwszy, jako opakowanie zbiorcze, pudełko kartonowe z firmowym nadrukiem i naklejonym adresem odbiorcy. Dla łatwiejszej identyfikacji polskiej marki, na etykiecie pojawiła się rozpoznawalna do dziś tańcząca para krakowiaków.

Największym importerem piwa żywieckiego do Stanów Zjednoczonych była w tamtym okresie amerykańska firma LUTOM Importers Ltd. inc. z siedzibą w Filadelfii. Piwo z Żywca zaczęło docierać również do Australii, Austrii, Belgii, Bułgarii, Egiptu, Francji, Hiszpanii, Kuby, RFN, Rumunii, Włoch, Węgier, Wielkiej Brytanii i ZSRR. Piwo eksportowano na wszystkie kontynenty, a żywieckiego Fulla serwowały ambasady polskie na całym świecie. Piwo żywieckie cieszyło się wielkim uznaniem wśród Polonii. Było dostępne również na statkach morskich, w tym na słynnych transatlantykach Batory i Stefan Batory. Koncentracja produkcji na eksport uszczupliła dostępność piwa na rodzimym rynku. W tamtym czasie produkowano 450 tys. hl piwa z czego 250 tys. hl trafiało na rynki zagraniczne. Nie dziwi więc fakt, że Polacy przywozili piwo Żywiec do kraju z podróży.

Obecnie piwo trafia do 31 krajów na całym świecie – należą do nich: Austria, Belgia, Białoruś, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Grecja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Islandia, Kanada , Korea Południowa,  Litwa, Łotwa, Malta, Niemcy, Nowa Zelandia, Portugalia, Rosja, Szwecja, Ukraina, USA,  Węgry, Wielka Brytania, Włochy oraz Wyspy Zielonego Przylądka.

Żywiec stanowi współcześnie jedną z najważniejszych marek eksportowych polskiego piwa, a jego międzynarodowa kariera trwa do dziś.